piątek, 11 lipca 2014

Rozdział III

  Od pamiętnej sprzeczki z Cesciem minęły trzy miesiące. Skończyły się wakacje i zaczęłam chodzić na wykłady na Uniwersytecie Barcelońskim. Czyli mniej więcej tak jak zaplanowałam. Jednak od nauki odrywa mnie Geri. Dzwoni prawie codziennie, często się z nim spotykam. Ogólnie mówiąc, chyba znalazłam w Barcelonie przyjaciela. Zawsze jest przy mnie kiedy potrzebuję pomocy, pomaga mi czasem w zajęciach, nie pozwala mi się nudzić i smucić. Jednak nie zastąpił mi Krystiana, to przyznaję. Chyba nikt nie jest w stanie mi go zastąpić...
*
Na zajęciach, nasz wykładowca oznajmił, że każdy z nas został przydzielony na praktyki do jakiejś drużyny lub sportowca. Wtedy nie chodzimy na zajęcia, tylko normalnie do pracy. Jeśli nam się uda tam w jakiś sposób zaistnieć, będziemy mogli to kontynuować. Z jednej strony nie mogłam się doczekać, a z drugiej bardzo się bałam.
- Pan Jorge Fernandez, panu przypada Rafael Nadal*.
- Panna Julia Pena, pani zajmie się Melani Costą**.
- Panna Alessandra Garcia, pani przypada klub sportowy. A konkretnie Espanyol Barcelona.- szczerze wtedy mi ulżyło.
- Pan Martin Bolero, pana podopieczna to Marta Dominguez***.
- Panna Isabel Murawska- wtedy wielka gula utknęła mi w gardle.- Pani również przypada klub sportowy. Na początku przydzieliliśmy pani FC Lloret, jednak jak widzę po pani opasce na ręku, bardziej zadowalający będzie inny barceloński klub. Więc jak już panna się domyśla, pod twoje skrzydła oddajemy legendarną FC Barcelonę.- jezu. Nie mogę w to uwierzyć. Pomimo, że już od 3 miesięcy przyjaźnię się z Pique, jestem podekscytowana pracą z całym kubem. To było moje marzenie, które własnie się spełnia.
Dalej nie słuchałam kto komu jest przydzielony. Byłam zbyt podekscytowana tym kim ja się zajmę.
- Praktyki zaczynacie od poniedziałku. W wyznaczonych miejscach macie się stawić o 9:30. Na tych kartkach macie wszystkie informacje o praktykach oraz o osobach którymi się zajmujecie. No więc życzę powodzenia i owocnej współpracy.- tylko to dotarło do mnie z rzekomo długiej wypowiedzi wykładowcy. Nagle poczułam wibracje mojego telefon w lewej kieszeni mojej bluzy.
"O której kończysz, Mała? GP" Uśmiechnęłam się automatycznie do komórki. Zawsze się głupio szczerzyłam gdy Geri do mnie dzwonił lub pisał.
" Za 20 minut. Czemu pytasz Wielkoludzie?" Szybko wystukałam, ale a odpowiedź też nie musiałm długo czekać.
"Porywam cię. Po twoich zajęciach czekam przed UB. Streszczaj się tym razem :* " Jezu już się boję co on znowu wymyślił. Ostatnio jak mnie 'porwał', nie kończyło się to dla mnie dobrze. A zwłaszcza dla mojego MP3, który został przez przypadek utopiony w jeziorze do którego mnie wrzucił w ciuchach. Ehhhh... Oby nie było źle.
Do końca lekcji czas szybko mi minął. Gdy rozbrzmiał dzwonek, szybko zerwałam się z miejsca i wyszłam przed gmach uniwersytetu. Od razu w oczy mi się rzucił wysoki mężczyzna z lekko rozwianymi, blond włosami i szerokim uśmiechem, oparty o swoje klubowe Audi. Gdy tylko do niego podbiegłam, czułam jak się topię w jego silnym uścisku.
- Jak tam w szkole?- spytał gdy tylko weszliśmy do auta.
- Nie jest źle. Muszę ci się tylko pochwalić.- zaczęłam z chytrym uśmieszkiem.
- No dawaj.
- No więc przydzielili mnie na praktyki.- próbowałam budować napięcie, ale kiepsko mi to wychodziło.
- Ale super! Gdzie? Do kogo?- zaczął się podniecać. Wielkie dziecko po prostu.
- No więc, przez co najmniej najbliższe 4 miesiące, będziemy współpracować panie Pique.- chciałam zachować powagę, jednak po wypowiedzeniu tego zdania pisnęłam z radości. Tylko zobaczyłam szeroki uśmiech na jego twarzy po czym, znowu znalazłam się w żelaznym uścisku stopera.
- Jezu, Isa nie wiesz jak ja się cieszę!- krzyknął z entuzjazmem.- Kiedy zaczynasz? Będziesz naszą nową panią psycholog?
- Tak będę i zaczynam od poniedziałku. A teraz zluzuj bo mnie zaraz udusisz.
- O matko jak ja się cieszę! W końcu będziemy mogli razem spędzać więcej czasu, w końcu poznasz całą drużynę!- mówił jak nakręcony. Poza tym miał racje, poznam drużynę. Tyle razy mi proponował pójścia na ich trening i na słynne imprezy do Daniego lub Pedro. Zawsze odmawiałam. Tylko czemu? Może to stres? A może po prostu boję się konfrontacji z byłym kapitanem Kanonierów. W sumie minęły już 3 miesiące od naszego ostatniego spotkania. Może już mnie nie kojarzy? Może zapomniał dawno o tej sprawie i tylko ja, idiotka, ciągle się tym zamartwiam? Nie wiem i trochę boję się wiedzieć...
- Ej, Isa. Żyjesz? Bo nic nie mówisz...- z zamyśleń wyrwał mnie Geri.
- Sorka- uśmiechnęłam się.- Too, gdzie chciałeś mnie porwać?- zmieniłam temat.
- Poznasz mojego przyjaciela.- powiedział z dumą.
- Chyba nie masz na myśli pana 'widzę tylko czubek własnego nosa' Fabregasa?- spytałam, a on się skrzywił.
- Nie mów tak o nim. To mój najlepszy przyjaciel i na pewno jak go bliżej poznasz to się polubicie.- prychnęłam. - I nie to nie z nim cię poznam.
- Szczerze? Już się boję...- zagryzłam dolną wargę.
- Polubisz go, zobaczysz.- zaśmiał się. W tamtej chwili również dojechaliśmy do jego domu.
- Ramos wróciłem!- krzyknął otwierając drzwi. Jezu poznam Ramosa! TEGO Ramosa!
Nagle przybiegł do nas średniej wielkości owczarek niemiecki. Wiedziałam, że to zbyt piękne by mogło być prawdziwe...
- To jest Ramos. Mój nowy pies.- wypiął dumnie pierś, a ja parsknęłam śmiechem.
- Ja myślałam, że ty mnie z Sergio poznasz. A ty mi tutaj z psem wyskakujesz?!
- Ej! Ranisz goo!- powiedział z udawanym urażeniem, zakrywając psu uszy.- Zostaniesz z nami?- spytał.
- No nie wiem...
- Ej no proszę! Obejrzymy coś, zadzwonię po Fabsa, zjemy pizze...
- Wszystko spoko, tylko nie dzwon po tego idiote, proszę...
- Czemu go aż tak nienawidzisz?- usiadł na kanapie, a obok niego resztę miejsca zajął ten kundel. Hmmm super. Nie ma dla mnie miejsca...
- Chyba wiesz czemu... Nie mówmy już o tym.- odpowiedziałam i usiadłam bokiem na kolanach Geriego. Na początku zrobił zdziwioną, ale po chwili wyglądał na zadowolonego.- No co? Twój kochany piesek zajął mi miejsce.- zaśmiałam się.- Jak go wygonisz, to z ciebie zejdę.- uśmiechnęłam sie chytrze, a jego błękitne oczy momentalnie zaświeciły.
- Kochany piesku, pod żadnym pozorem nie schodź z tej kanapy.- powiedział poważnym tonem do pupila. Ramos tylko spojrzał na niego tym swoim tępym wzrokiem i jakby chciał mu zrobić na złość, zsunął się z sofy i położył się na stopach Geriego. Szybko zmieniłam miejsce z triumfaorskim uśmiechem.
- Dzięki Ramos...- syknął i zrobił obrażoną minę.
- Oj Geruś, nie bądź zły.- pogłaskałam go po zarośniętym policzku. Na jego twarzy na sekundę pojawił się uśmiech, jednak potem znów udawał obrażonego.
- Ej! Pique! Na psa bądź zły, nie na mnie!- i nic. Nawet nie drgnął. Dobra, ostatni sposób.
- Heeeej noo, proooszę!- szepnęłam i musnęłam ustami jego policzek i wtuliłam się w jego umięśnione ciało. Najwidoczniej podziałało, bo jego ręce momentalnie mnie objęły.
- To co oglądamy?- spytał jakby nic się nie stało.
- Wszytko jedno szczerze mówiąc. Wybierz coś.- uśmiechnęłam się i podniosłam głowę by móc spojrzeć mu w oczy. A on w tamtej chwili zrobił coś, czego chciałam uniknąć. Powoli zbliżył swoją twarz do mojej i delikatnie mnie pocałował. Jego pocałunek był nieśmiały i dosyć krótki. Od razu potem spuściłam głowę z powrotem i przygryzłam dolną wargę.
- To co wybrałeś?- rzuciłam pierwsze co mi przyszło na myśl. Głośno westchnął, ale po chwili puścił obiecany film. Oglądaliśmy w ciszy, a ja myśląc o ostatniej sytuacji czułam jak odpływam...
- Err. Isa? Uznajmy, że to się nie wydarzyło, ok?- spytał cicho po wielu minutach ciszy. Byłam tak śpiąca, że nawet mu nie odpowiedziałam. Wtuliłam się bardziej w jego tors i poczułam jak pocałował mnie w czubek głowy.
- Nawet nie wiesz, jak mi na tobie zależy kochanie...-szepnął ledwo słyszalnie. Mimo wszystko konciki moich ust lekko uniosły się ku górze, a ja usnęłam...
***
**
*
**
***
Dzisiaj znowu na spokojnie :)
* Rafael Nadal- tenisista
** Melani Costa- pływaczka
*** Marta Dominguez- lekkoatletka

Ten rozdział jest z wyjątkową dedykacją dla PANI RUBIO, która obchodzi dzisiaj urodziny! (Właśnie jest godzina 00:05, 12 lipca.)
Dużo zdrowia, szczęścia z Rickim! I tak jak ci życzyłam w święta - dużo dzieci! :) Powodzenia w koszykówce i meega dużo sukcesów :D I żebyś dalej pisała takie zajebiste blogi jak dotychczas *.* ;3
NAJLEPSZEGO :D :*

2 komentarze:

  1. Awwwwwwwwwwwww jesteś taka kochana, jeju ❤dziękuję bardzo za te życzenia i dedykacje❤
    Co do rozdziału - genialny :)
    Końcówka taka słodka *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku, Pikus się zakochał. Wow. A Isa będzie na praktykach sdmgbuehsdlm :')
    Świetny rozdział, Isa chyba namiesza w relacjach Fabrique... :3
    Czekam na kolejny<3

    OdpowiedzUsuń