Szliśmy w zupełnej ciszy. Co chwilę zerkałam na jego uśmiechniętą twarz. Tryskał optymizmem jak mało kto. Pomimo, że rozmowa się nie kleiła, podobało mi się jego towarzystwo. Nadal się nie odzywając, doszliśmy do mojego mieszkania.
- Tooo- przerwałam w końcu- Kawy? Herbaty? Coś zimnego?
- Kawy, jeśli mogę prosić.- uśmiechnął się uwodzicielsko.
- Jasne. Rozgość się.- posłałam w jego stronę szeroki uśmiech.- dodałam po czym udałam się do kuchni by przygotować napoje i odłożyć zakupy. Hmmm ale szczerze? Co ja robię? Dobra to piłkarz Barcy ale JA GO NIE ZNAM! Sama się sobie dziwię, że przyprowadziłam 'nieznajomego' do siebie. Aaaaaa, to jest niemożliwe!
- Emmm... Może w czymś pomóc?- z zamyśleń wybudził mnie kojący głos Chilijczyka. Momentalnie się odwróciłam i nieśmiało uśmiechnęłam.
- Nie, już prawie skończyłam. Ale dziękuję.- szepnęłam nieśmiało. Ten tylko skinął głową i odwzajemnił uśmiech. Szybko zalałam kawę i udałam się do mojego mini salony. Usiedliśmy na jednej kanapie tak, aby się widzieć nawzajem.
- To czym się zajmujesz?- zaczął Alexis.
- Studiuję Psychologię Sportową, ale od poniedziałku idę na praktyki.- przełknęłam głośno ślinę.
- Ej to ciekawie! Gdzie się dostałaś?- musiał oczywiście o to zapytać. I tak by się dowiedział.
- W twoim klubie.- uśmiechnęłam się lekko z dziwnym uciskiem w brzuchu.
- Czyli będziemy współpracować?- wyszczerzył się.
- Tak, dokładnie.
- Znasz się chociaż trochę na piłce?- zabił mnie tym pytaniem trochę. Spojrzałam na niego pytająco.
- No bo jesteś piękną dziewczyną, zazwyczaj takie laski nie znają się na sporcie. A nawet jeśli, to ich wiedza ogranicza się do klaty Ronaldo.- teraz mnie trochę zdenerwował. Starałam się w tym momencie nie powiedzieć niczego, co mogło by zaszkodzić naszej znajomości. Jak on może myśleć, że wszystkie dziewczyny są takie same?! Chciałam mu już coś powiedzieć, ale co ja mogę?! ' Sorka ale gadasz z byłą reprezentantką Polski i jedną z byłych zawodniczek Lechii'? Do tego się nie posunę. Geri nie wie, że kiedykolwiek grałam. Nie chcę żeby ktokolwiek o tym narazie wiedział.
Z trudem wyminęłam ten temat. Nasza dalsza rozmowa dotyczyła z kąd jestem, ile tu mieszkam, o mojej rodzinie, jego rodzinie, jego początkach itp.
- To może powiesz mi kim jest ten 'cudak' z mojej drużyny co się z nim przyjaźnisz?- zagadnął.
- Gerard.- uśmiechnęłam się szeroko.
- Deulofeu?
- Nie, Pique.- gdy to powiedziałam, zdaje mi się, że uśmiech na chwile zszedł mu z twarzy.
- Hmm, to fajnie.- dało się wyczuć w jego głosie, że kłamie. Już chciałam się spytać o co mu chodzi, ale w tym samym czasie dzwonek do drzwi rozbrzmiał się na dobre.
- Zaraz przyjdę.- uśmiechnęłam się lekko, co odwzajemnił i poszłam otworzyć. Może to Pique? Oboje by mi może wytłumaczyli tą sytuacje. Dlaczego spochmurniał gdy powiedziałam, że Geri to mój przyjaciel... Może kiedyś któryś z nich mi o tym opowie...
Już stałam pod drzwiami i ogarnął mnie w jakimś stopniu strach. Miałam prawie stu procentową pewność, że to Gerard. Nie znam nikogo więcej w Barcelonie. Jeśli to on, mogę się chyba spodziewać kłótni i ostrej wymiany słów. Najwyżej będę żałować...
Przejechałam drżącą dłonią po zimnej klamce. Niepewnie na nią nacisnęłam.
- Hej Ger...- urwałam bo tego widoku bym się nigdy nie spodziewała. Nie, to nie był Pique. To był ktoś dla mnie znacznie ważniejszy. Gdy tylko spojrzałam na niego, natychmiast w moich oczach zagościły zły. Bez chwili namysłu i zbędnych słów, wtuliłam się w jego silne ramiona. Wróciły wszystkie dobre wspomnienia z Gdańska. Chciałam piszczeć ze szczęścia, nadal nie mogąc uwierzyć, że on tutaj jest. Czułam jak jego jedna dłoń przyciska mnie do siebie, a druga głaszcze mnie pomiędzy łopatkami. Byłam szczęśliwa. Mam przy sobie najlepszego przyjaciela, który odnalazł mnie pomimo, że go zostawiłam. Nie wiem ile tak staliśmy, ale wydaje mi się, że wyczerpałam limit łez szczęścia.
- Ej Isa, wszystko ok?- usłyszałam za sobą stłumiony głos Alexisa dochodzący z salonu. Lekko oderwałam się od mojego przyjaciela, który posłał mi pytające spojrzenie.
- Zaraz wracam, poczekaj chwilkę.- odpowiedziałam Chilijczykowi.
- Co tutaj robisz? Z kąd wiedziałeś gdzie jestem?- spytałam mojego przyjaciela ocierając łzy z policzków.
- Myślałaś, że pozwolę ci wyjechać samej?- zaśmiał się i posłał w moją stronę szeroki uśmiech.- Gdy dowiedziałem się, że się wyprowadziłaś, zdobyłem od twojego ojca adres i zacząłem pracować by mieć kase ma bilet. Dlatego jestem tutaj dopiero teraz. Ale jeśli mnie tutaj nie chcesz, to wyjadę. To by wyjaśniało dlaczego wyleciałaś bez słowa...- posmutniał.
- Nie chciałam, żeby tak wyszło. Nie miałam siły żegnać się z tobą, ze świadomością, że mogę cię już nie zobaczyć. Bałam się twojej reakcji, że będziesz próbował mnie przekonać do zostania. Myślałam, że mnie znienawidzisz. Przepraszam...- znowu wybuchłam płaczem. Nie wytrzymałam, oparłam się o ścianę i zsunęłam na podłogę. Mój przyjaciel zamknął drzwi i usiadł obok, przytulając mnie do siebie.
- Ej, nigdy bym ciebie nie znienawidził. Jesteś moją siostrą, nie zostawię cię nigdy. I przestań płakać bo ja też zaraz zacznę.- zaśmiał się na koniec. Nienawidzę siebie. Jak mogłam zwątpić w najbliższą mi osobę.
- Przepraszam..
- Nie masz za co. Wszystko będzie dobrze. Obiecuję ci to.- po tych jego słowach zrobiło mi się ciepło na sercu. Wtuliłam się w niego i poczułam jak całuje mnie w policzek.
- Ekhm...- usłyszałam, co pozwoliło mi sobie przypomnieć, że nie jesteśmy sami. Podniosłam wzrok i ujrzałam Alexisa opartego o framugę drzwi.- Wszystko w porządku?- spytał zmartwiony kucając obok mnie. Zauważyłam, że zmierzył wzrokiem mojego towarzysza z Gdańska, który w tamtym momencie wstał i pomógł mi się podnieść.
- Tak, jest wszystko okey. Przepraszam, że cię zostawiłam.- posłałam w jego stronę przepraszający uśmiech.- W ogóle, Alexis to jest Krystian, mój przyjaciel. Kris, ty chyba doskonale wiesz kto to jest.- gdy to powiedziałam, oboje podali sobie dłonie. Widziałam w oczach Krystiana fascynacje. Alexisa raczej to nie ruszało.
- Ja się zwijam, bo chyba chcecie sobie pogadać na osobności. Na stoliku zostawiłem ci karteczkę ze swoim numerem. Jak coś to dzwoń.- widziałam w jego oczach zazdrość. Podszedł do mnie i pocałował mnie w kącik ust.- Do zobaczenia w poniedziałek na treningu.- wyszeptał mi do ucha i wyszedł. Mocno zdziwiło mnie jego zachowanie. Dobra mam do niego słabość, ale znam go zaledwie parę godzin.
- Oj chyba masz mi sporo do opowiedzenia.- mówił zdziwiony Kris.
- No trochę tego jest.- zaśmiałam się.- Chodź.- dodałam i oboje poszliśmy do salonu. Zwinęłam ze stolika karteczkę z numerem i włożyłam do kieszeni.
- No to opowiadaj co tam u ciebie.- zaczęłam, a ten tylko przewrócił oczyma.
- Skończyłem z treningami, znalazłem moją najlepszą przyjaciółkę i teraz jestem szczęśliwy. Twoja kolej.
- Zaraz CO?! Jak to skończyłeś z treningami?!
- Zgubiłem motywacje. Miałem ważniejszą sprawę na głowie...
- Jak wrócisz do Polski, wszystko odkręcisz jasne?
- Nie wracam. Zacznę treningi w jakimś tutejszym klubie. Ty jesteś moją motywacją, siostra. Nie zostawię ciebie.
- Nie wiedziałam... Nie jestem dobrym powodem by rezygnować z marzeń.
- Jesteś najlepszym powodem. Marzenia? One właśnie się spełniają. Ja i moja przyjaciółka mieszkamy w Barcelonie. Chcę spróbować swoich sił w szkółkach Espanyolu albo Barcy. Dziękuję, ci za to, że w końcu wyrwałem się z Polski. To wszystko dzięki tobie, a nie przez ciebie.- w moich oczach zagościły zły.
- Kocham cie wiesz?- wyłkałam, a Kris mocno mnie do siebie przytulił.
- Ja ciebie też, Mała.- trwaliśmy przez chwilę w tym uścisku i nagle do mnie coś dotarło.
- Skoro się tutaj przeprowadziłeś, to gdzie mieszkasz?
- Narazie w hotelu, ale już szukam jakiegoś domu.
- Ty chyba żartujesz! Zamieszkasz ze mną. Mieszkanie nie jest takie małe. I nie pytam się ciebie o zdanie. Jutro podskoczymy po twoje rzeczy do hotelu.
- Jesteś szalona wiesz? Ale za to cię uwielbiam.- zaśmiał się.- A teraz opowiadaj z kąd znasz Sancheza.
Opowiedziałam mu wszystko od mojego 1 dnia tutaj. O kłótni z Fabregasem, o przyjaźni z Pique i o jego wczorajszym wyznaniu i dzisiejszej sytuacji.
- Ej chwila. A co Alexis miał na myśli w ' do zobaczenia na treningu'? Wróciłaś do gry?!- widocznie się podjarał. Wyjaśniłam mu całą sytuacje, opowiedziałam o praktykach. Trochę ochłonął. Gadaliśmy bez przerwy do późna. Rozmowa nas tak pochłonęła, że nic nie jedliśmy do końca dnia. Gdy zbliżała się 2 w nocy, znużył mnie sen. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową i odpłynęłam.
***
**
*
**
***
Taki nudnawy trochę. :( Do następnego ;p
Jaki nudny, ja się pytam?! JAKI NUDNY?!
OdpowiedzUsuńZazdrosny Alexis, mmm, to lubię :)) <3
Sanchi, Pique i teraz Krystian... Hmm, czworokącik się szykuje? :D
Czekam na kolejny świenty, aw <3
En serio justa ??? En serio ?
OdpowiedzUsuńPique, ahora Alexis .... quien sera siguiente hyy ?
jajajaj sabes que, me gustaria para otro futbolista sera con Izabela xd /Ola