wtorek, 1 lipca 2014

Prolog

Siedziała na kolanach ojca, wpatrując się na niewielki telewizor. Zafascynowana 22-oma mężczyznami w białych i bordo-granatowych koszulkach, biegającymi za piłką. Wszyscy obecni w tamtym pokoju zachwycali się tymi 'białymi' jednak nie ona. Dziewczynka cały czas patrzała na 'bordo-granatowych'. Na początku nie rozumiała jaki jest sens tej całej kopaniny, ale po pierwszych 45-u minutach powoli ogarniała o co chodzi. Gdy padł pierwszy gol dla 'białych', w pokoju wszyscy zaczęli skakać i krzyczeć ze szczęścia. Ona na początku też skakała, jednak bez emocji jak inni. Robiła tak, bo każdy tam tak robił. Jednak gdy zobaczyła smutne miny tych drugich, usiadła i również uśmiech zszedł jest z twarzy. Mecz mijał, a gdy gola zdobył kataloński klub, to ona zaczęła skakać i piszczeć, kiedy reszta zgromadzonych siedziało zdenerwowanych i patrzeli na dziewczynkę z oburzeniem. Gra się wznowiła i niedługo potem padła druga bramka dla Blaugrany. Gola strzelił niewysoki mężczyzna, którego ruchy obserwowała cały czas z niezwykłą uwagą. Znowu zaczęła piszczeć z radości. 
Mecz się skończył. Wszyscy załamani, a ona? Pięciolatka odżyła i biegała zadowolona jak gwizdek po całym domu. Po chwili uczepiła się nóg ojca.
- Tatuś! Ja też chcę tak jak tamci panowie!- krzyknęła.
- Chcesz grać jak panowie w białych koszulkach?- zapytał ojciec i wypiął dumnie pierś.
- Nie! Chcę jak ten pan z cyfelką 6 w kololowej!- pisnęła, a zszokowany ojciec tylko ją przytulił.
- Zobaczymy co da się zrobić.- lekko się uśmiechnął.
*
Niecały miesiąc później, dziewczynka biegała za piłką w barwach Elany Toruń. Nauczyła się grać, nauczyła się zasad. A najważniejsze, że czerpała radość z każdej sekundy spędzonej na boisku.
2 lata później uległa kontuzji, złamała lewy piszczel. Wykluczyło ją to z gry na 12 miesięcy. Bolało ją bardzo, że nie może iść pograć.
Jednak po wyleczeniu urazu, od razu wróciła do sportu, Była silniejsza i wytrzymalsza niż przedtem. Rozwijała się, strzelała więcej bramek. Nadal marzyła by grać jak barcelońska  '6'.
Gdy miała 16 lat, była u szczytu formy. Sukces osiągała jak i w swoim nowym klubie ( Lechia Gdańsk), jak i w reprezentacji Polski u18. Cały czas śledziła poczynania swojego ulubionego klubu. Pragnęła, by kiedyś zagrać w ich damskiej sekcji. Jednak wszystko co dobre, kiedyś się kończy. W szkole radziła sobie coraz gorzej, co zdecydowanie nie pasowało jej matce, która od zawsze starała się zapobiec rozwoju córki w tym sporcie. Szukała byle pretekstu by to wszystko zakończyć. Aż w końcu znalazła. Zakończyła karierę szesnastolatki w niecały tydzień. Nastolatka załamała się i nie umiała się pogodzić z decyzją mamy. Jednak wciąż kochała ten sport, oglądała każdy mecz FC Barcelony, nadal interesowała się światem footballu. Jednak już w ogóle nie grała. Nic. Zero.
Lata mijały, a ona coraz bardziej oddalała się od swojej pasji. Zajęła się studiami, ale chciała wyjechać za granicę. Bardzo dobrze znała Hiszpański, Angielski i Kataloński. Miała cel. Po roku studiów wyjechać do Hiszpanii, dostać się na Uniwersytet Barceloński, znaleźć pracę i zacząć życie od nowa. Z dala od Polski, od ciągłego stresu, od ciągłych uwag jej matki.
***
**
*
**
***
No to mamy prolog ;p Niedługo pojawi się pierwszy rozdział :)

2 komentarze:

  1. Żeś mnie zainteresowała :D
    Biedna, co za rodzice, a szczególnie matka :( :( :(
    Z niecierpliwością czekam na pierwszy rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no, no świetny prolog :)
    Oczywiście będę czytać :D
    Pisz szybciutko pierwszy rozdział :3

    OdpowiedzUsuń